sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział I
*Oczami Natalie*
Pierwsze odczucie kiedy otworzyłam oczy?Nie wiedziałam gdzie jestem.Dopiero po chwili uświadomiłam sobie,że jestem w Anglii,z dala od moich problemów.Na mojej twarzy po raz pierwszy od bardzo dawna zakwitł szczery uśmiech.Zwlekłam się z łóżka i poszłam do kuchni,aby zastać kłócące się dziewczyny.
G:Cześć Natalka.Zrobiłyśmy śniadanie.
P:No właśnie.
N:To czego się kłóciłyście?
G:Bo...Nie wiemy kto pozmywa po nim,ale że ty przyszłaś,to ty to zrobisz,ok?
N:Spoko.
P:Ejj no,ale ty...SPOKO?Masz coś z głową?
N:Nie,a powinnam?
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie,że nienawidzę zmywać.Proszę,już się zmieniam.Usiadłyśmy do śniadania.Dziewczyny bardzo się postarały i zrobiły...kanapki z nutellą.Dla specjalnie z dżemem bo nienawidzę nutelli z całego serca.Po śniadaniu wzięłam się do roboty i okazało się że wciąż nienawidzę zmywać,tylko przez tą poranną euforię na chwilę zapomniałam.Kiedy skończyłam,zobaczyłam że dziewczyny są ubrane i gotowe do wyjścia.
N:A wy gdzie?
P:Na zakupy.Wszystkiego brakuje.
G:Kupimy nutellę.Zapasy na cały rok.Nutella na śniadanie,obiad i kolację,24 h na dobę!
N:Wal się.
P:Chcesz coś ze sklepu?
N:Wodę.
G:Spoko.
Dziewczyny poszły,a ja włączyłam telewizor.Na moje szczęście było tam trochę polskich programów,więc włączyłam MTV i sięgnęłam po książkę.Długo nie nacieszyłam się spokojem,bo już po chwili do domu wróciły podniecone dziewczyny.
N:Gdzie zakupy?
G:Jakie...Aaaa!Sorry!Zapomniałyśmy o nich bo spotkałyśmy ONE DIRECTION!!!
N:Matko,a te znowu...
Siostry kochały One Direction.Ja owszem,lubiłam ich muzykę,ale nie szalałam za nimi,gdybym ich spotkała w sklepie,nie poznałabym ich.Pokręciłam głową z głośnym westchnieniem i poszłam się ubrać,bo wiedziałam że te już nie wrócą do sklepu.Wzięłam od nich kartkę z listą zakupów i wyszłam.Sklep nie był daleko,dlatego już po chwili krążyłam między półkami w poszukiwaniu produktów z listy.Weszłam między słodycze.Podeszłam do chipsów i chciałam wziąć ostatnią paczkę moich ulubionych,ale ktoś najwyraźniej też je lubił i też złapał za paczkę w tym samym momencie co ja.
N:Eeee,proszę,weź ją.
Nieznajomy:Nie,ty byłaś pierwsza.
Wrzucił mi chipsy do wózka i uśmiechnął się nieśmiało.Moje wnętrzności wywróciły fikołka.Był śliczny.Miał postawione blond farbowane włosy,śliczne niebieskie oczy,w których mogłabym utonąć,i uśmiech,przez który moje serce biło szybciej.Kiedy mi popatrzył w oczy,czułam że nie kontroluję swojego ciała.Otworzyłam szeroko usta.Dopiero po chwili ogarnęłam się i odwróciłam wzrok.
Niez:Jestem Niall.
N:Nata...lie.
Ni:Ładne imię.
N:Twoje też.
Ni:Dziwny akcent.Nie jesteś stąd?
N:Nie,z Polski.
Ni:Aha.Musimy się kiedyś spotkać.
N:Jasne.
Posłałam mu uśmiech na pożegnanie i poszłam skasować produkty.Przez drogę powrotną ciągle myślałam o tajemniczym Niallu.Kojarzyłam go,ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd go znam.Myślałam o nim w domu,podczas robienia porządków i przed spaniem.Wydaje mi się,że chyba śniłam o nim.
Następnego dnia poszłam do sklepu pod pretekstem kupienia wody,bo mi się skończyła.Przeszukałam cały sklep,ale mojego boga nigdzie nie było.Musiałam kupić wodę,żeby dziewczyny nic nie podejrzewały.Już wychodziłam,kiedy spotkałam JEGO.
Ni:Cześć.
N:Oo,hej.
Ni:Znowu się spotykamy.Trochę dziwne miejsce,nie sądzisz?
N:Tak,sklep to mało odpowiednie miejsce.
Ni:Niedaleko jest fajna knajpka,może się tam przejdziemy?
N:Okej..
Nie wiedziałam co robić.Ręce zdążyły mi się już spocić.Szliśmy przez chwilę w ciszy,ale w końcu Niall się odezwał.
Ni:Gdzie mieszkasz?
N:Em,niedaleko.Na tej samej ulicy.
Ni:Hehe,ja też.Powinnyśmy się kiedyś odwiedzić.
N:O tak,powinnyśmy.
Doszliśmy.Restauracja nazywała się Nando's.Weszliśmy.Niall zamówił skrzydełka z kurczaka,a ja sałatkę wegetariańską,bo nie lubiłam mięsa.Oczywiście mój bóg to zauważył,bo spojrzał na mnie dziwnie,ale się nie odezwał.Pierwszy minus zaliczony.Jedzenie przyniesiono,i przez chwilę jedliśmy w ciszy,ale postanowiłam zagadać,czemu sama się dziwię.
N:Czym się zajmujesz?
Ni:Śpiewam,gram na gitarze...A ty?
N:Niedawno przyjechałam.Jeszcze nie mam pracy.Mógłbyś mi coś zaśpiewać?
Ni:Tutaj raczej nie,ale obiecuję,że jeszcze mnie usłyszysz.
Niall się zaśmiał,a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.Z każdym słowem coraz bardziej się pogrążałam.
Ni:Dasz mi swój numer?
N:Co?Kur**,sorry,czasem przeklinam.Jasne,masz.
Podałam mu swój numer,a on zadzwonił i ja też zdobyłam jego numer.Dokończyliśmy jeść i wyszliśmy.Potem jakoś rozmowa poszła nam gładko,co chwilę się śmialiśmy.Niall odprowadził mnie do domu,i pokazał gdzie on mieszka.Okazało się,że rzeczywiście niedaleko,bo kilka domów dalej po drugiej stronie ulicy.Pocałowałam go w policzek na pożegnanie,i weszłam do domu,o mało nie wpadając na drzwi.Kiedy już uspokoiłam się,uśmiechnęłam się od ucha do ucha,i poszłam na telewizor.Nie minął tydzień,odkąd tu przyjechałam,a już zdobyłam numer boskiego chłopaka.
Przepraszam za ewentualne błędy.Mam nadzieję że się spodobało,i liczę na komentarze :>
czwartek, 28 marca 2013
Racja ;3
"Żadna Wielka Brytania Francja czy USA nie wiedzą co znaczy prawdziwie kochać swoich idoli bo oni mają ich na zawołanie"
via.twitter
w pełni się zgadzam.
Hahhaha
Na hiszpańskiej stronie było pewne zdjęcie(którego nie dodam bo na telefonie jestem) na którym jest Harry i pewna dziewczynka:
Dziewczynka:tatusiu jak się urodziłam?
Harry:Zgwałciłem twoją mamę na koncercie.
hahhaha padlam xd
AKCJA NA TWITTERZE!!!
#SorryGregNiallAndDenisePleaseForgiveUs
Tak.więc raczej wszystkie Directioners wiedzą już chyba o akcji pod kościołem gdzie psychofanki napastowały rodzinę Nialla :c to miał być taki pełny dzień,Greg i Denise mieli ślub...a te kurwa lizały auto Nialla.na jednym z filmików jak wziął tą małą dziewczynkę na ręce a potem odstawił,z jego miny można było odczytać tą myśl:"mam dość sławy".no bo bez przesady!no więc zrobiłam akcję którą podjęli wszyscy...#SorryGregNiallAndDenisePleaseForgiveUs
tweetujcie ile wlezie!Oni muszą to zobaczyć!
wtorek, 26 marca 2013
OMG!!!Serio?
niedawno na facebooku znalazłam interesujący post o "kolegach" chłopców.nie wiem czy to prawda ale nigdy nic nie wiadomo...Ustawiłam ich w kolejności rosnącej.Liam,po tb tak długiego się nie spodziewalam xdeee
Rozmiary "kolegów" chłopców:
Niall-17,9 cm
Louis-prawie 19 cm
Zayn-19,98 cm
Harry-21 cm( prawie 22)
Liam-prawie 26 cm
POWTARZAM:NWM CZY TO PRAWDA!!!
#ZboczonaJa
poniedziałek, 25 marca 2013
Niewyżyty Horan
ahhahaha Niall,jak jesteś tak bardzo niewyżyty,to zapraszam do mnie.ja bardzo chętnie wypuszczę z ciebie całą tą energię xd #ZboczonaJa
http://25.media.tumblr.com/84b96be1804791665296582e83b4d1d6/tumblr_mk7r6jYwQ41s2ikwyo1_250.gif
niedziela, 24 marca 2013
Prolog
Siedziałam w pokoju i słuchałam muzyki.Zawsze mi pomagała,gdy byłam wściekła.Można by powiedzieć,że się od niej uzależniłam.Też dzięki niej patrzyłam na świat bardziej różowo,a gdy mi jej brakowało,wpadałam w szał.Ale to przecież nie przez brak muzyki chodziłam ciągle wściekła.To przez rodziców,a właściwie tylko przez matkę,tego jej fircyka nigdy w życiu nie uznam za ojca,mimo że już są z matką parę lat.Ciągle się o coś czepiali,nigdy mi na nic nie pozwalali,nic mi nie kupowali,nawet nowych ciuchów,a jak o coś poproszę,to drą się że wszystko mam.No i ich problem.Alkohol.Mama nie była taka jak teraz,kiedyś była miła no i nie piła codziennie do upadłego.To przez jej chłopaka,on ją wciągnął w ten szał.Codziennie gdy wracałam ze szkoły,czekali na mnie,już mocno podchmieleni.Zawsze witali mnie jakimś darciem mordy,że za późno wróciłam,itd.Wtedy zamykam się w pokoju na klucz,włączam muzykę w słuchawkach na fulla,i odpływam w inny świat.nie słyszę wtedy tych waleń do pokoju,wrzasków,i tego wszystkiego.Często też spotykam się z Pauliną i Gabryśką,moimi przyjaciółkami.Jedynymi.Znamy się od urodzenia,dzięki temu nie odrzuciły mnie.Chodzimy sobie po mieście,często idziemy do nich,czasami też jak nie wytrzymuję w domu,to idę do nich na noc.Bardzo chciałabym wyjechać z nimi gdzieś,daleko,na kraniec świata,z dala od problemów.Chociaż je ukrywam,to nie mogę ciągle z nimi żyć.Mówią że nie wolno od nich uciekać.A czy ten problem da się rozwiązać?
Tak więc,leżałam na łóżku,i słuchałam muzyki,kiedy zadzwonił telefon.To mój wujek,mieszka w Anglii,i czasami do mnie dzwoni,pyta czy nic nie potrzebuję,i zadaje rutynowe pytanie jak w domu.Zawsze odpowiadam "tak,potrzebuję wszystkiego,najlepiej nowego życia.",a potem:"Bez zmian".Tym razem było tak samo.Prawie.
W:więc mówisz że chcesz się wyrwać z domu?
N:tak,najlepiej na zawsze.Wiesz o tym.
W:Z koleżankami?
N:tak,to też wiesz.o co ci chodzi?
W:bo wiesz,przeprowadzam się do innej dzielnicy w Londynie,i na początku chciałem sprzedać dom,w którym mieszkałem,ale potem pomyślałem o tobie,i że może chciałabyś tam zamieszkać...z dala od mamy...co ty na to?z koleżankami oczywiście.
N:ty to na serio?Boże,wujek,nie wiesz jak się cieszę!!!Ale na serio??
W:*śmiech* tak,na serio.zapytaj się swoich koleżanek,tych sióstr,co nie,i może polecą z tobą.Na zawsze.
N:dobra,dobra,powiem,mam nadzieję że się zgodzą,a nawet jeśli nie,to i tak pojadę,bo chcę się urwać...pa!zadzwoń jutro!!!
Rozłączyłam się i zadzwoniłam do dziewczyn.Natychmiast wyjaśniłam całą sytuację,te mnie zaprosiły do siebie,wszystko omówiłyśmy z ich rodzicami,a ci na szczęście się zgodzili.Przez cały czas byłam podekscytowana.Mogłam zacząć nowe życie!!!Następnego dnia zadzwonił wujek,wszystko mu powiedziałam,a on obiecał wszystko załatwić.Przez najbliższe tygodnie wszystko załatwiałyśmy z dziewczynami.Ten czas szybko zleciał.W końcu pocztą przyszły bilety do Londynu.Odebrałam je i już szłam do pokoju schować przed mamą i jej partnerem,ale nie udało mi się.zauważyli je.
Mama:Co to?
N:nic.nie twoja sprawa.
M:moja.Oddawaj.
N:nie.odwal się ode mnie.
M:ODDAWAJ SUKO!
Zaczęłyśmy się szarpać,aż w końcu uderzyłam ją w twarz.Szybko wbiegłam do pokoju i zamknęłam go na klucz.Sprawdziłam czy biletom nic się nie stało,a gdy już odetchnęłam,zadzwoniłam do dziewczyn,z prośbą,czy mogę tę ostatnią noc spędzić u nich.Te z ochotą się zgodziły.Zabrałam cały swój dobytek,który zabierałam ze sobą do Wielkiej Brytanii,i wyszłam z domu.Na pożegnanie powiedziałam do matki:"Żegnaj.Nigdy więcej mnie nie zobaczysz.",i wyszłam.Rodzice Pauliny i Gabi obiecali nas podwieżć jutro na lotnisko,więc nie było problemu.Prawie całą noc przesiedziałyśmy gadając podekscytowane.W końcu zasnęłyśmy.Następnego dnia pojechałyśmy na lotnisko,aby zacząć nowe życie.Patrzyłam jak dziewczyny czule żegnają się z rodziną,i w moich oczach pojawiły się łzy,ale szybko je przegoniłam.Szczyciłam się tym,że nigdy nie płakałam.Nie chciałam tego zepsuć.Przeszłyśmy odprawę i wsiadłyśmy do samolotu.Rzuciłam ostatni raz okiem na Polskę,po czym usiadłam,westchnęłam i powiedziałam do dziewczyn:"Zaczynamy nowe życie."
________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba.Na razie jest takie nudne,dopiero potem się rozkręci.Za ewentualne błędy przepraszam ;3 Komentarze mile widziane ;>
Bohaterowie
Prolog dodam niebawem,na razie bohaterowie.:
Natalie-główna bohaterka.Przyjeżdża z Polski do Wielkiej Brytanii,pełna nadziei na lepszą przyszłość,aby uwolnić się od przykrej przeszłości.Szatynka o brązowych oczach,wiecznie roześmianych,mimo problemów,jakie przeżywa.Do najchudszych nie należy,chociaż otyła też nie jest.Życie nauczyło ją radzić sobie.Lubi ubierać słowa w sarkazm,jej złym nawykiem jest przeklinanie.Ma talent pisarski,pisze książkę,i piosenki.Kocha szaleć i śmiać się,dzięki temu zapomina o problemach.
Gabrielle & Pauline-przyjaciółki Natalie.Razem z nią wyjechały do Londynu,aby dziewczyna nie czuła się samotna.Siostry,chociaż niepodobne.Gabrielle-blondynka o brązowych oczach,słodka,szczupła i roześmiana.Pauline-czarnooka brunetka o ciemnej cerze,rozważna,"mama" wśród przyjaciół.Czasami denerwująca.
Matt-kolega dziewczyn,poznany w Londynie.Orientacyjnie biseksualny.Ciemnowłosy chłopak o zielonych oczach,zakręcony,czasami pozytywnie,czasami negatywnie.Trochę...dziwny.
Na razie tyle bohaterów,w miarę jak będą przybywać w kolejnych rozdziałach,tak będę dodawała ich tu.
Cześć ;)
Jeszcze nie wiem dokładnie o czym będzie opowiadanie,ale coś wymyślę ;)