Bardzo przepraszam że tak długo nie pisałam pierwszego rozdziału,ale nie miałam weny i dużo spraw na głowie miałam ;C
*Oczami Natalie*
Pierwsze odczucie kiedy otworzyłam oczy?Nie wiedziałam gdzie jestem.Dopiero po chwili uświadomiłam sobie,że jestem w Anglii,z dala od moich problemów.Na mojej twarzy po raz pierwszy od bardzo dawna zakwitł szczery uśmiech.Zwlekłam się z łóżka i poszłam do kuchni,aby zastać kłócące się dziewczyny.
G:Cześć Natalka.Zrobiłyśmy śniadanie.
P:No właśnie.
N:To czego się kłóciłyście?
G:Bo...Nie wiemy kto pozmywa po nim,ale że ty przyszłaś,to ty to zrobisz,ok?
N:Spoko.
P:Ejj no,ale ty...SPOKO?Masz coś z głową?
N:Nie,a powinnam?
Dopiero po chwili uświadomiłam sobie,że nienawidzę zmywać.Proszę,już się zmieniam.Usiadłyśmy do śniadania.Dziewczyny bardzo się postarały i zrobiły...kanapki z nutellą.Dla specjalnie z dżemem bo nienawidzę nutelli z całego serca.Po śniadaniu wzięłam się do roboty i okazało się że wciąż nienawidzę zmywać,tylko przez tą poranną euforię na chwilę zapomniałam.Kiedy skończyłam,zobaczyłam że dziewczyny są ubrane i gotowe do wyjścia.
N:A wy gdzie?
P:Na zakupy.Wszystkiego brakuje.
G:Kupimy nutellę.Zapasy na cały rok.Nutella na śniadanie,obiad i kolację,24 h na dobę!
N:Wal się.
P:Chcesz coś ze sklepu?
N:Wodę.
G:Spoko.
Dziewczyny poszły,a ja włączyłam telewizor.Na moje szczęście było tam trochę polskich programów,więc włączyłam MTV i sięgnęłam po książkę.Długo nie nacieszyłam się spokojem,bo już po chwili do domu wróciły podniecone dziewczyny.
N:Gdzie zakupy?
G:Jakie...Aaaa!Sorry!Zapomniałyśmy o nich bo spotkałyśmy ONE DIRECTION!!!
N:Matko,a te znowu...
Siostry kochały One Direction.Ja owszem,lubiłam ich muzykę,ale nie szalałam za nimi,gdybym ich spotkała w sklepie,nie poznałabym ich.Pokręciłam głową z głośnym westchnieniem i poszłam się ubrać,bo wiedziałam że te już nie wrócą do sklepu.Wzięłam od nich kartkę z listą zakupów i wyszłam.Sklep nie był daleko,dlatego już po chwili krążyłam między półkami w poszukiwaniu produktów z listy.Weszłam między słodycze.Podeszłam do chipsów i chciałam wziąć ostatnią paczkę moich ulubionych,ale ktoś najwyraźniej też je lubił i też złapał za paczkę w tym samym momencie co ja.
N:Eeee,proszę,weź ją.
Nieznajomy:Nie,ty byłaś pierwsza.
Wrzucił mi chipsy do wózka i uśmiechnął się nieśmiało.Moje wnętrzności wywróciły fikołka.Był śliczny.Miał postawione blond farbowane włosy,śliczne niebieskie oczy,w których mogłabym utonąć,i uśmiech,przez który moje serce biło szybciej.Kiedy mi popatrzył w oczy,czułam że nie kontroluję swojego ciała.Otworzyłam szeroko usta.Dopiero po chwili ogarnęłam się i odwróciłam wzrok.
Niez:Jestem Niall.
N:Nata...lie.
Ni:Ładne imię.
N:Twoje też.
Ni:Dziwny akcent.Nie jesteś stąd?
N:Nie,z Polski.
Ni:Aha.Musimy się kiedyś spotkać.
N:Jasne.
Posłałam mu uśmiech na pożegnanie i poszłam skasować produkty.Przez drogę powrotną ciągle myślałam o tajemniczym Niallu.Kojarzyłam go,ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd go znam.Myślałam o nim w domu,podczas robienia porządków i przed spaniem.Wydaje mi się,że chyba śniłam o nim.
Następnego dnia poszłam do sklepu pod pretekstem kupienia wody,bo mi się skończyła.Przeszukałam cały sklep,ale mojego boga nigdzie nie było.Musiałam kupić wodę,żeby dziewczyny nic nie podejrzewały.Już wychodziłam,kiedy spotkałam JEGO.
Ni:Cześć.
N:Oo,hej.
Ni:Znowu się spotykamy.Trochę dziwne miejsce,nie sądzisz?
N:Tak,sklep to mało odpowiednie miejsce.
Ni:Niedaleko jest fajna knajpka,może się tam przejdziemy?
N:Okej..
Nie wiedziałam co robić.Ręce zdążyły mi się już spocić.Szliśmy przez chwilę w ciszy,ale w końcu Niall się odezwał.
Ni:Gdzie mieszkasz?
N:Em,niedaleko.Na tej samej ulicy.
Ni:Hehe,ja też.Powinnyśmy się kiedyś odwiedzić.
N:O tak,powinnyśmy.
Doszliśmy.Restauracja nazywała się Nando's.Weszliśmy.Niall zamówił skrzydełka z kurczaka,a ja sałatkę wegetariańską,bo nie lubiłam mięsa.Oczywiście mój bóg to zauważył,bo spojrzał na mnie dziwnie,ale się nie odezwał.Pierwszy minus zaliczony.Jedzenie przyniesiono,i przez chwilę jedliśmy w ciszy,ale postanowiłam zagadać,czemu sama się dziwię.
N:Czym się zajmujesz?
Ni:Śpiewam,gram na gitarze...A ty?
N:Niedawno przyjechałam.Jeszcze nie mam pracy.Mógłbyś mi coś zaśpiewać?
Ni:Tutaj raczej nie,ale obiecuję,że jeszcze mnie usłyszysz.
Niall się zaśmiał,a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię.Z każdym słowem coraz bardziej się pogrążałam.
Ni:Dasz mi swój numer?
N:Co?Kur**,sorry,czasem przeklinam.Jasne,masz.
Podałam mu swój numer,a on zadzwonił i ja też zdobyłam jego numer.Dokończyliśmy jeść i wyszliśmy.Potem jakoś rozmowa poszła nam gładko,co chwilę się śmialiśmy.Niall odprowadził mnie do domu,i pokazał gdzie on mieszka.Okazało się,że rzeczywiście niedaleko,bo kilka domów dalej po drugiej stronie ulicy.Pocałowałam go w policzek na pożegnanie,i weszłam do domu,o mało nie wpadając na drzwi.Kiedy już uspokoiłam się,uśmiechnęłam się od ucha do ucha,i poszłam na telewizor.Nie minął tydzień,odkąd tu przyjechałam,a już zdobyłam numer boskiego chłopaka.
Przepraszam za ewentualne błędy.Mam nadzieję że się spodobało,i liczę na komentarze :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz